Express-Miejski.pl

Czy etatowi instruktorzy świetlic wiejskich są potrzebni?

Co w ramach swojej pracy robią instruktorzy świetlic wiejskich ? fot.: www.kultura.miekinia.pl

Czytelnik Krzysztof M. pyta: Co w ramach swojej pracy robią instruktorzy świetlic wiejskich z terenu gminy Miękinia? Ile pieniędzy gmina wydaje na etaty dla tych osób?

W jaki sposób władze sprawdzają wydajność pracy tych ludzi i ich zaangażowanie w rozwój życia kulturalnego w miejscowościach-świetlicach, których stali się niejako opiekunami?

– Instruktorzy od poniedziałku do piątku, w niektórych placówkach także w weekendy w godzinach popołudniowych prowadzą zajęcia manualne, plastyczne oraz sportowe. Odpowiadają też za organizację imprez okolicznościowych – mówi Bogdan Wilczak, dyrektor Samorządowego Ośrodka Kultury. Dodaje, że program zajęć prowadzonych w tych świetlicach jest bardziej rozbudowany niż ten realizowany w świetlicach szkolnych. – Projekt został wprowadzony kilkanaście lat temu. Na stałe. Animatorzy mają realizować statutowe zadania ośrodka kultury i wspierać nasze działania oraz inicjatywy społeczne – wyjaśnia.

Jak wygląda kwestia zatrudnienia i płac?

Koszty wynagradzania instruktorów pokrywane są z budżetu gminy Miękinia oraz ze środków wypracowanych przez Samorządowy Ośrodek Kultury. Łącznie SOK zatrudnia na wspomnianych stanowiskach 17 osób - większość na umowę o pracę, na pół etatu. Nowi pracownicy podpisują umowy cywilno-prawne. Łączne roczne wynagrodzenie wszystkich instruktorów świetlic to kwota ok. 300 tysięcy złotych brutto.

Dyrektor uznaje, że podpisanie umowy o pracę stanowi dla pracownika dodatkową motywację. – Etat otrzymują Ci animatorzy, którzy w nienaganny sposób wywiązują się ze swoich obowiązków – mówi Wilczak. Starając się o stanowisko kandydaci muszą wziąć udział w konkursie i wykazać się umiejętnościami interpersonalnymi. Jednym z podstawowych warunków zatrudnienia jest komunikatywność i posiadanie zdolności manualnych. – Ponadto mile widziane jest doświadczenie – nie zapomina dyrektor SOK w Miękini.

Na przestrzeni kilku ostatnich lat zwiększyła się ilość dostępnych świetlic, powstały nowe, a co za tym idzie zatrudniono kolejnych instruktorów. Są placówki, w których animatorzy pracują niemal od początku ich powstania, a są też takie, w których opiekunowie zmienili się już kilkukrotnie. Powody były różne: umowy rozwiązano za porozumieniem stron lub ze wskazania pracodawcy, instruktorzy rezygnowali też sami. – Dla części osób praca w świetlicach jest pracą dodatkową, dla innych jedyną. Jako ośrodek kultury staramy się, aby zatrudniane osoby pochodziły z danego społeczeństwa. To oznacza, że znają miejscowe społeczeństwo i jego potrzeby, uwarunkowania społeczne i możliwości wykorzystania potencjału mieszkańców, np. ukrytych talentów. Zdarzyło się, że animatorzy w późniejszym czasie zostawali sołtysami danego sołectwa lub członkami Rad Sołeckich – mówi Bogdan Wilczak. Podkreśla, że wzorcowo prowadzoną świetlicą jest ta w Zaborze Wielkim. Po zmianie opiekuna, znacznie poprawiła się też sytuacja w Białkowie. Odkąd w lecie zmienił się animator w Mrozowie, ośrodek nie otrzymuje żadnych skarg dotyczących sposobu jej funkcjonowania.

Na prośbę Czytelnika zapytaliśmy też o narzędzia, jakimi gmina oraz kierownictwo ośrodka kultury dysponują, aby nadzorować pracę instruktorów. A także o to, w jaki sposób rozlicza ich z powierzonych zadań. – Opiekunowie świetlic składają comiesięczne sprawozdania. Organizujemy też spotkania, na których omawiamy efekty ich pracy. Wtedy też wymieniają się doświadczeniami i pomysłami – tłumaczy Wilczak. Na podsumowanie wpływ ma także opinia mieszkańców i innych osób korzystających z oferty świetlic.

Na stronie www.kultura.miekinia.pl. codziennie znajdziemy kilkuzdaniowe wpisy animatorów, bardziej w formie komentarzy aniżeli służbowych raportów, które zapowiadają lub opisują dane spotkanie. Do wpisów najczęściej dołączone są zdjęcia.

– Oczekujemy od instruktorów, że zagospodarują czas wolny i przyczynią się do aktywizacji mieszkańców, zwłaszcza osób starszych, a także do promocji lokalnych artystów i produktów – podsumowuje dyrektor SOK.

Zdaniem Samorządowego Ośrodka Kultury praca animatorów przyczyniła się do powstania lokalnych stowarzyszeń, kół gospodyń wiejskich, Uniwersytetu Trzeciego Wieku, a także szeregu zespołów i grup artystycznych. – Miejscowi artyści i wytwórcy mają możliwość prezentacji swoich wyrobów podczas spotkań i uroczystości organizowanych na terenie sołectwa, gminy, ale również na terenie całego Dolnego Śląska – kończy Wilczak.

Poniżej lista świetlic wraz z nazwiskami instruktorów:

Białków - Beata Pęcherek, Brzezina -Irena Wojtas, Brzezinka Średzka - Teresa Jackowska, Gałów - Danuta Czajkowska, Głoska - Iwona Mucha, Krępice - Danuta Panek, Księginice - Elżbieta Kozik, Lubiatów - Helena Bobrycka, Lutynia - Regina Kulak, Łowęcice - Zofia Żygadło, Mrozów - Marta Majcherek, Prężyce - Regina Jarosińska ,Radakowice -Teresa Wojnicka, Wilkszyn - Edyta Gąsiecka ,Wróblowice - Ewa Flaczyk, Zabór Wielki - Małgorzata Czajkowska, Źródła - Wanda Kuriata.

Tematem zajęła się nasza reporterka Magdalena Margasińska.

Magdalena Margasińska

1

Dodaj komentarz

Dodając komentarz akceptujesz regulamin forum

KOMENTARZE powiadamiaj mnie o nowych komentarzach

  • Czy etatowi instruktorzy świetlic wiejskich są potrzebni?

    2019-02-01 10:19:52

    gość: ~mieszkancy Wilkszyna

    ostatnio dodany post

    W Wilkszynie świetlica kuleje od wielu lat, nie dzieje się nic, dosłownie nic, żadne akcje mające na celu animowanie społeczności lokalnej nie są podejmowane. Instruktor otwiera i zamyka budynek, nie jest to opiekun czy animator, nie zabiega o najmłodszych, młodzież czy seniorów tylko o święty spokój na czytanie książki w ciszy świetlicy przez te parę godzin jej otwarcia. To dozorca raczej, odżwierny, a nie świetlicowy. Wygodnie. Najlepiej gdyby nikt się nie pojawił, przynajmniej spokój, nie trzeba pilnować. Mieszkańców coraz więcej a budynek niszczeje. Gmina płaci za ogrzewanie, oświetlenie, a gdyby nie inicjatywy zwykłych mieszkańców, wszystko to poszłoby na marne. To logopeda zaproponował swe usługi, to mamy integrują się z dziećmi na zajęciach, które same organizują i opłacają. W świetlicy nie ma artykułów plastycznych, jeśli się z domu nie przyniesie materiałów, nie ma szans na żadną robótkę manualną. Bieda aż piszczy. Czy tak gmina wyobraża sobie cd?

REKLAMA