POWIAT ŚREDZKI
EMka.news

Wybory do Izb Rolniczych "Moim celem - w kolejnej kadencji - będzie likwidacja KOWRu"

Czesław Kaczmarek fot.: emka

Obecny rok to kolejne wybory do izb rolniczych, które odbędą się w całej Polsce 28 lipca.

Już po raz szósty w III RP wszyscy płatnicy podatku rolnego, posiadający czynne prawo wyborcze, będą wybierali swoich przedstawicieli w gminie. 

Izby rolnicze wpływają na kształtowanie polityki rolnej i uczestniczą w jej realizacji. Dlatego tak ważne jest, aby każdy, kto chce, by poprawiła się jakość życia rolników w Polsce, wziął udział w wyborach. Te odbędą się 28 lipca. Wówczas uprawnieni do głosowania rolnicy wybiorą przedstawiciela swojej gminy. Wejdzie on w skład powiatowej rady izby rolniczej. Tam, spośród jej członków, wybranych zostanie dwóch przedstawicieli biorących następnie udział w walnych zgromadzeniach Dolnośląskiej Izby Rolniczej. W kończącej się kadencji byli to Jerzy Fink oraz Czesław Kaczmarek.

Czesław Kaczmarek to emerytowany nauczyciel, który obecnie prowadzi gospodarstwo rolne. Mieszka w Pisarzowicach (gm. Miękinia). Od wielu lat jest także radnym powiatowym. Aktywnie działa również w strukturach Dolnośląskiej Izby Rolniczej (DIR).

- Na przestrzeni ostatnich czterech lat zgłosiłem kilka interpelacji. Na mój wniosek zostały zmienione zasady przeprowadzania przetargów na dzierżawę gruntów należących wcześniej do Agencji Nieruchomości Rolnych, a dziś KOWRu. Otóż na terenie naszej gminy nie mamy dopłat za tzw. ONW (niekorzystne warunki gospodarowania). Było to o tyle uciążliwe, że w przypadku ogłaszanych przetargów za ten wskaźnik przyznawano 10 punktów. Skutek był taki, że rolnik, który ma dużą hodowlę w naszej gminie nie wygrał przetargu. Ziemię wydzierżawiono innemu gospodarzowi, ale z powiatu wołowskiego. To niesprawiedliwe. Dzięki wprowadzonej zmianie preferowani są mieszkańcy danej gminy - mówi Czesław Kaczmarek.

Przedstawiciel gminy Miękinia w Izbach Rolniczych dodaje także, że z racji wykonywanego dawniej zawodu, bliski mu jest temat szkolnictwa. - W powiatach brakuje ludzi z wykształceniem rolniczym. Nasza uczelnia wrocławska kształci za mało osób w tym kierunku. Także szkoły średniej i zawodowe są w rozsypce. Na bazie szkół rolniczych stworzono szkoły wielozawodowe, które szczątkowo kształcą w kierunkach typu: operator maszyn rolniczych. To jednak o wiele za mało. Dążę do tego, aby w naszym województwie powstał jeden, prężny ośrodek szkoleniowy, zespół szkół, w których przyswajana byłaby hodowla, uprawa, mechanizacja. Ośrodek dofinansowany, gdzie młodzież miałaby wysoki poziom, kontakt z nowoczesnymi technologiami. Byłaby to kuźnia kadr na wysokim poziomie - mówi Czesław Kaczmarek. Z przekazanych nam informacji wynika, że DIR przeprowadził już inwentaryzację szkół rolniczych w tym zakresie. - Wiemy gdzie, jakie szkoły, jakie ilości uczniów się kształcą i wiemy, kogo potrzebujemy. A zapotrzebowanie na wykształconych ludzi w tym zawodzie są duże: od firm, przez samorządy, na gospodarstwach kończąc - uzupełnia.

Czesław Kaczmarek pod koniec lipca ubiegać się będzie o ponowny wybór do Izby Rolniczej.

- Moim celem - w kolejnej kadencji - będzie likwidacja KOWRu. Ten twór przekształcił się w firmę, która funkcjonuje jako lichwa na polskich rolnikach. Czynsze dzierżawne wzrosły wielokrotnie. To firma, która drenuje kieszenie rolników. Ziemia, którymi KOWR dysponuje, powinna być przekazana samorządom, a samorządy powinny z dochodów z tej ziemi, z jej dzierżawy, poprawiać infrastrukturę dla rolnictwa. Te tematy są zaniedbane. Tu jest nam bardzo daleko do Europy. U sąsiadów można np. na polach napełniać zbiorniki wody. W Polsce tego nie ma, musimy pokonywać dziesiątki niepotrzebnych kilometrów - podkreśla Czesław Kaczmarek.

Dodaje także, że jego celem jest uniemożliwienie dzierżawy około 1200 ha położonych na terenie gminy Miękinia zagranicznej spółce. - Jest tu wielu nowych rolników, którzy chcą powiększać swój areał, ale ziemi nie ma. Tymczasem zagraniczna firma Agropecuaria Silesia, która dzierżawi ziemię od KOWR, dalej ją podnajmuje - mówi. - Moim osobistym sukcesem jest to, że nie dopuściłem do sprzedaży tych hektarów i do tej pory jest ona dzierżawiona. Kolejne umowy dzierżawy były wbrew naszej woli przedłużane. Ostatnia obowiązuje do 2026 roku. Zrobię wszystko, aby po tym czasie ten areał był dostępny dla naszych rolników. Ich potrzeby są ogromne - deklaruje Czesław Kaczmarek.

mpr

REKLAMA